Okres wzbogacania diety niemowlęcia w produkty bezmleczne trwa kilka miesięcy. Samo wzbogacanie należy dostosować do jego wieku i sposobu karmienia. Mleko matki zapewnia niemowlęciu wszystkie niezbędne składniki, które są potrzebne do jego rozwoju. W pewnym momencie następuje jednak stopniowe przejście na pokarm modyfikowany. Najlepiej konsultować taką zmianę w diecie maluszka z lekarzem pediatrą. Potrzeba rozbudowy diety pojawia się dopiero około 7 miesiąca życia. Jeżeli dziecko jest karmione sztucznym pokarmem, dietę należy rozbudować już około 5 miesiąca życia.

Najlepszy moment na wzbogacenie diety niemowlaka:

Jak się do wprowadzania nowych smaków zabrać? Przede wszystkim zalecany jest spokój. Bez niepotrzebnej presji, że musi się udać, że trzeba teraz i już, koniec kropka. Bardziej istotne od tego, co pojawi się na łyżeczce, są okoliczności, w których tę łyżeczkę zaproponujemy.

Jeżeli chcemy zwiększyć szanse powodzenia tego eksperymentu, zadbajmy o kilka kwestii:

  • dziecko musi być zdrowe – chory maluch nie potrzebuje dodatkowych „atrakcji”. Walka z infekcją, leki oraz dyskomfort wywołany np. katarem wpływają na niego wystarczająco negatywnie. Poczucie bezpieczeństwa, jakie daje rutyna i dobrze znane mleko są mu bardziej potrzebne niż nowinki
  • maluch nie może być głodny – nienajedzony jest na ogół rozdrażniony, niespokojny, płaczliwy, chce jak najszybciej zaspokoić głód, a nie barować się z dziwną papką, którą podtykasz mu pod nos. Poza tym, jedzenie o stałej konsystencji początkowo ma być wyłącznie dodatkiem. Najlepiej próbować, gdy maluch jest właściwie najedzony, ale może by jeszcze coś przekąsił
  • zadbajmy, aby dziecko miało dobry nastrój i żebyśmy same były oazą spokoju (z tym będzie najtrudniej). Tylko miła atmosfera, opanowanie, bark presji, zabawa i pozytywne nastawienie obu stron zapewni powodzenie operacji „jabłko”. Dodam, że powodzenie wcale nie oznacza skonsumowania z apetytem przygotowanej porcji. Chodzi raczej o to, by dziecko w ogóle wzięło do ust to, co mu proponujemy i przy następnej próbie nie reagowało płaczem
  • również sytuacje typu wakacyjny wyjazd, święta czy inne burzące rutynę wydarzenia nie są odpowiednim tłem do rozpoczynania przygody z „dorosłym” jedzeniem

Na dobry początek warzywa czy owoce?

Skoro wiemy już, kiedy rozpoczynamy rozszerzanie diety dziecka, pora odpowiedzieć sobie, od czego zacząć urozmaicenie mlecznej diety. Możliwości jest wiele. Dopuszczana jest nawet pewna dowolność, o ile nie wykracza poza ramy zdrowego żywienia. To, jakie konkretnie warzywo czy owoc znajdzie się na łyżeczce debiutanta ma znaczenie drugorzędne. Na ogół przyjmuje się, żeby urozmaicanie diety rozpocząć od produktów potencjalnie najbezpieczniejszych, czyli takich, które najrzadziej wywołują reakcje alergiczne lub np. powodują wzdęcia. Znaczna część mam zasugeruje jabłko, marchewkę albo ziemniaka.

Ostrożność i stopniowe wprowadzanie innych smaków!

Można też zaproponować dziecku niewielką ilość kaszki np. ryżowej, przygotowywanej na wodzie bądź mleku. Co by to nie było, zaczynamy zaledwie od kilku łyżeczek podanych jednego dnia. W zależności od chęci dziecka i reakcji jego organizmu, przez kolejne dni zwiększamy tę ilość. Każdy nowy produkt powinien być wprowadzany stopniowo po upływie 3-5 dni od poprzedniego. W tym czasie obserwujemy, czy nie pojawiają się objawy mogące sugerować reakcję alergiczną, takie jak wysypka, ból brzuszka, śluzowe stolce, katar/kaszel bez innych objawów przeziębienia. Gdy wszystko jest OK, eksperymentujemy dalej. Gdy reakcja jest „nie bardzo”, odstawiamy dany produkt na jakiś czas. Fakt, że maluch źle zareagował na marchewkę teraz, nie oznacza, że tak samo będzie za miesiąc.

Forma podania posiłku oraz sposób jego przyrządzania!

Produkty powinny być przede wszystkim gotowane. Najlepiej na parze lub w niewielkiej ilości wody. Bez dodatków typu sól, cukier i inne wspomagacze. Ugotowane do miękkości warzywa lub owoce powinny zostać przetarte na jednolitą papkę (choć wcale nie jest to powszechnie obowiązujące stanowisko). Łyżeczką serwujemy maluchowi niewielką porcję w temperaturze pokojowej. Butelka i smoczek są dobre do mleka, rzecz jasna do pewnego wieku, natomiast przy stałych pokarmach nie powinny być stosowane. Konieczny jest śliniak i to taki, co dobrze się czyści i ma sporą powierzchnię. Ponadto mama i dziecko w tym szczególnym momencie spokojnie mogą zrezygnować z wyjściowej garderoby. Szkoda, by bezpowrotnie straciła swój urok dzięki marchewce. I bardzo ważna kwestia techniczna – dziecko w czasie jedzenia siedzi, choćby z podparciem, ale siedzi.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here