|
Matka Polka nie jest typową matką Polką. Zwykła matka nie pojedynkuje się przecież z piratami, nie leży jej na sercu ciężki los potwora, nie trzyma w piwnicy egipskiego sarkofagu. A matka Polka – owszem. Tam, gdzie się pojawia, dzieją się rzeczy dziwne i ciekawe. „Moja matka” – mówi o niej Polek, a w jego głosie słychać wtedy dumę. Bo nie każda matka, możecie mi wierzyć, jest taka jak matka Polka.
O Autorce
Studia na Wydziale Grafiki Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Dyplom w 1997 roku w pracowni ilustracji prof. Janusza Stannego. Pracuje jako ilustrator dla wydawnictw książkowych i pism. Ilustruje m.in. podręczniki szkolne. Współpracowała przy tworzeniu aplikacji multimedialnych i teledysków, także jako autorka scenariuszy.
Fragmenty
Opowiem wam o matce Polka. Matka – nie mama, mamusia, mamcia, mamunia czy mami. „Moja matka” – mówi o niej Polek, a w jego głosie słychać wtedy dumę. Bo nie każda matka, możecie mi wierzyć, jest taka jak matka Polka. Matka – także dlatego, że nie pasują do niej żadne zdrobnienia. Nie jest wcale drobna, o nie. Jest po prostu duża. Ma długie nogi i długie ręce. Jej włosy – dużo włosów koloru rdzawobrązowego – skręcone w maleńkie sprężynki fruwają swobodnie wokół głowy. Nos ma spory, ale nie haczykowaty jak u Baby Jagi, lecz miękko i łagodnie zakończony, pokryty mnóstwem drobniutkich, brązowych piegów (matka Polka lubi te piegi – mówi, że każdy z nich jest pamiątką jakiegoś słonecznego dnia). Jej usta także są duże – mówi nimi szybko i głośno, a kiedy milczy, ładnie się uśmiecha. Oczka za to ma małe, jasne – bystro i trochę jakby kpiąco łypiące. Chłopcy z klasy Polka mówią, że jego matka jest dziwna. Ubiera się śmiesznie, nie tak, jak inne mamy. Na wielkich stopach nosi zawsze stare, sfatygowane trampki, nawet zimą, ale nigdy nie marznie. Chłopcy myślą może, że matka Polka jest trochę zwariowana, a jednak nikt się z niej nie śmieje. Co to, to nie. Wszyscy wiedzą, że śmiać się z matki Polka byłoby niebezpiecznie.
Dlaczego? Wkrótce o tym opowiem. Najpierw jednak parę słów o Polku. Tak naprawdę Polek ma na imię Apolinary – i tego jednego nie może swojej matce darować. Imię to odziedziczył po prapradziadku, którego portret wisi na ścianie w dużym pokoju. Polek uważa, że prapradziadek wygląda raczej ponuro z bokobrodami, w sztywnym kołnierzyku i ze swoją muzealną miną. Ale matka mówi, że ma sentyment do tego bohomazu i nie pozwala powiesić na jego miejscu żadnego z ładnyh, kolorowych obrazów taty. Na szczęście Polek nie odziedziczył po prapradziadku ani bokobrodów, ani miny. Ma buzię pogodną i okrągłą, piegowatą jak indycze jajo. Nie wiem, czy ktoś z was wie, jak wygląda indycze jajo, lecz przyjęło się używać takiego porównania, więc i ja go użyję. A jeśli ktoś chce się dowiedzieć czegoś więcej na temat jaj indyczych, to niech sobie wpisze takie hasło w wyszukiwarkę internetową i sprawdzi. Polka lubią w klasie, chociaż nie jest najzdolniejszym uczniem i nie najlepiej radzi sobie z WF-u. On także lubi prawie wszystkich. Lubi też jeździć na rowerze, czytać książki, grać na komputerze i jeść lody. Najbardziej chciałby mieć psa, ale jest uczulony na sierść i dostaje kataru, kiedy tylko jakiś pies zjawi się w pobliżu.

tytuł: Matka Polka autor: Zuzanna Orlińska ISBN 978-83-62199-56-3 Wydawnictwo: Akapit Press Wrzesień 2010 Okładka: Twarda http://www.akapit-press.com.pl/product_info.php?cPath=15&products_id=296
|